poniedziałek, 26 stycznia 2026

Trójmiasto 27-30.12.2025

Na spontaniczny wyjazd do Trójmiasta zainspirował mnie syn. Ponieważ marzyła mu się podróż pociągiem Pendolino, postanowiliśmy troszkę się przejechać. Zatem od Zawiercia zajechaliśmy aż do...Trójmiasta. 

Bazą wypadową był Gdańsk. Konkretniej - zatrzymaliśmy się w apartamentach North Nest Luxury Suites w Gdańsku Oruni (https://www.northnest.pl/). To bardzo dopieszczone w każdym szczególe miejsce. Na starcie dostaliśmy wyposażoną lodówkę, kawy, herbaty, czekolady na gorąco, słodycze. Apartament utrzymany w świątecznym wystroju zrobił na nas niesamowite wrażenie. Nie było sztywnego planu na te 3 dni w Trójmieście. Celem było przede wszystkim podelektować się morzem. Pomiędzy cieszeniem się plażami Bałtyku, znalazła się chwila na zobaczenie m.in. legendarnej Stoczni Gdańskiej. Tam własnie, w Sali BHP podpisano porozumienia sierpniowe w 1980 roku, tam także narodziła się Solidarność. Wstęp do wspomnianej sali jest bezpłatny. 

Byliśmy także w Sopocie, na głównym deptaku, tzw. Monciaku, który tłoczny jest nie mniej niż Krupówki w Zakopanem. Sopot ma jednak fajny klimat, a jeśli - podobnie jak w Zakopanem - odejdzie się trochę od centrum - zobaczymy interesującą zabudowę z drewnianą ornamentyką. Nie mogło również zabraknąć wizyty na głównym deptaku Gdańska - ulicy Długiej. Gdańsk pretenduje do miana listy UNESCO i słusznie, bo czaruje pięknem. Nie muszę dopowiadać, że w okresie świątecznym wymieniony wyżej miejsca rozbłyskują kolorami lampek i lampeczek. To był super czas. Kolejność zdjęć jest przypadkowa.

 












































Tekst i zdjęcia: Marcin Bareła

piątek, 5 września 2025

Bory Tucholskie + Koszalin + Sarbinowo i okolice - 29.07-08.08.2025

 
Kładka na Jeziorze Gacno Wielkie

Na nasz urlop 2025 chciałem pojechać w miejsce, które nigdy nie było mi po drodze. Padło na sosnowo-jeziorowy raj na Kaszubach, czyli Bory Tucholskie, połączone z morzem. Bory Tucholskie to raj dla kochających las i wodę, bo te dwa elementy dominują w krajobrazie. Będzie miał tu co robić zarówno leniwy wędrowiec, pasjonat grzybobrania, ale i spragniony sportów wodnych jak kajaki, czy nawet lubiący pływać poczuje się tutaj jak...ryba w wodzie. Bo wody tutaj dużo. Co więcej, dzięki płaskim terenom i kapitalnym ścieżkom rowerowym, kochający 4 kółeczka też mają gdzie poszaleć. Całości dopełnia zachwycająca, różnorodna flora i fauna, dająca możliwość zobaczenia unikatowych, wręcz reliktowych gatunków zwierząt i roślin. 
 

Na pierwsze 3 dni naszego pobytu wybraliśmy dosyć luksusowy ośrodek wypoczynkowy Babilon Home and Family, położony w wiosce Babilon. To kompleks kilkunastu domków z aneksami kuchennymi, położony tuż nad jeziorem z prywatną plażą, z dobrą infrastrukturą sportową (sprzęty wodne, rowery, gokarty, boiska do sportów zespołowych) w cenie pobytu. W cenie są także dosyć obfite śniadania, chociaż muszę się przyczepić do łóżek, które chyba sprowadzono z jakiejś wystawki - trzeszczące, niskie, z niewygodnymi materacami. Ogółem fajnie, ale chyba nie za taką cenę... Zdjęcia poniżej z Babilon Home and Family, podczas nauki pływania na SUP na Jeziorze Łownym Dużym:
 
Uczę się na SUP





PARK NARODOWY BORY TUCHOLSKIE
 
Pewnego dnia, podczas pobytu w Babilonie, postanowiliśmy skorzystać z rowerów (w cenie pobytu, poza elektrycznymi). Naszym celem był rzut oka na Małe Swornegacie, przeprawa przez piękne lasy sosnowe, wokół Jeziora Gacno Wielkie, by zatrzymać się w miejscowości Charzykowy i następnie powrócić przez Kopernicę do ośrodka. To była piękna wycieczka. Warto podkreślić, że ścieżki w wokół Borów Tucholskich jak i w samym parku doskonale nadają się do jazdy rowerem (niektóre są dodatkowo utwardzone), a terenów piaszczystych jest niewiele. Mamy też super ścieżki asfaltowe lub szutrowe, często prowadzone w lesie - tzw. Marszruta Kaszubska. Spokojnie można pozwolić sobie nawet na jazdę szlakami pieszymi, ze względu na brak dużych przewyższeń. Jedynym minusem są ew. wystające korzenie. Zdjęcia poniżej z wycieczki rowerowej wokół PN Bory Tucholskie:
 
Kładka na Jeziorze Gacno Wielkie

Jezioro Gacno Wielkie





 
WDZYDZE KISZEWSKIE SKANSEN
 
 Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zajrzeli so skansenu. A niedaleko jest jeden ze słynniejszych - Skansen - Kaszubski Park Etnograficzny im. Teodory i Izydora Gulgowskich. Zwiedzający mogą podziwiać bogactwo dawnej architektury drewnianej Pomorza wraz z wyposażeniem: chałupy, dwory, szkołę, wiatraki, kościoły, karczmy, budynki gospodarcze i warsztaty rzemieślnicze. W zagrodach prezentowane są: metody ucierania tabaki i mielenia zboża, pranie, maglowanie, krawiectwo, tkactwo, praca kowala, kołodzieja i robotnika leśnego. Muzeum powstało w 1906 roku i jest najstarszym na ziemiach polskich muzeum na wolnym powietrzu. Jego założyciele to Teodora i Izydor Gulgowscy – pasjonaci rękodzieła i lokalnej kultury zaangażowani w życie wdzydzan. Chałupy super, ale być może najciekawszym obiektem w Skansenie jest Kościół św. Barbary z 1700 roku, który przez 2 wieku służył mieszkańcom Swornegacie, by zostać pod koniec XX wieku przeniesionym właśnie do Wdzydzów. Dziś obiekt nadal jest używany, można nawet wziąć ślub w zabytkowym drewnianym kościele. Poniżej zdjęcia ze skansenu.  








JEZIORO GARDLICZNO DUŻE
 
Bory Tucholskie to - jak już było napisane - liczne jeziora, jakby porozrzucane po okolicznych lasach. Wszystkie są bajkowe, ale jedno z nich wygląda wyjątkowo spektakularnie - to Jezioro Gardliczno Duże. Nie tylko wyjątkowo czyste, ale także z nietuzinkową atrakcją - liną zawieszoną na drzewie, na której można się huśtać nad wodą i oczywiście do tej wody wskoczyć. Jest płytko i bezpiecznie. Być może największa huśtawka w Polsce, uważam że to prawdziwa perełka, dla której warto przemierzyć wyjątkowo piaszczyste i dosyć wymagające dla roweru tereny na północ od Parku Narodowego (alternatywnie, można przyjechać samochodem). Warto przyjechać z samego rana - od 10:00 zaczynają schodzić się rodziny z dziećmi i nie ma się co dziwić. Chylę czoła i zdejmuję czapkę dla kogoś, kto zainstalował linę, tworząc to fantastyczne i mało znane miejsce. Na zdjęciu lina i cudne Jezioro Gardliczno Duże.  Ostatnie zdjęcie to mapka, gdzie dokładnie jest lina.














Morze: Mielno i Chłopy

Po pobycie 5-dniowym w Borach Tucholskich pojechaliśmy nad morze. Celem było Sarbinowo, w którym spędziliśmy kolejne 5 dni. Sarbinowo nie powala na kolana pięknem czy klimatem, ale jest to świetna baza wypadowa do zwiedzania okolicy, ma też przyzwoitą, aczkolwiek kamienistą, plażę. Mnie najbardziej z okolicznych miejsc urzekły Chłopy. Jest to niewielka wiosna rybacka, gdzie unosi się zapach świeżo złowionej ryby, można zobaczyć zabytkowe chałupy, są lokalne potańcówki. Jest po prostu niezwykły, małomiasteczkowy klimat, a i komercja która zawsze nad morzem jest - nie doskwiera i razi tutaj w oczy aż tak bardzo. Na zdjęciach urokliwe Chłopy:

 









MIELNO:

Kojarzące się z imprezami i komercją Mielno pozytywnie mnie zaskoczyło. Miasto jest stolicą  polskich morsów, co widać m.in. po "szlaku morsika" - czyli rozsianych tu i ówdzie figurek małych morsów. Co roku w lutym odbywa się  tutaj właśnie Międzynarodowy Zlot Morsów, gdzie nie może obyć się bez orzeźwiającej kąpieli w zimniutkim Bałtyku. Ale Mielno to także ogromne tereny zielone, których brakuje np. w Sarbinowie. Hitem i ukrytą perełką Mielna jest Leśna Pętla Przygód i Tajemnic. Jest to rodzaj ścieżki przyrodniczej, która prowadzi przez charakterystyczne dla nadmorskiego lasu stare wydmy oraz inne obiekty: grodziska i bunkry. Najbardziej charakterystyczne elementy ścieżki to wielkie figury szyszek, kładka łącząca dwa grodziska, taras widokowy oraz dwa nowe „opakowania” bunkrów. To typowo rodzinny produkt, wielka frajda dla dzieci i zachęta do odwiedzenia tego niezwykłego zakątka Mielna. Miasto ma też bardzo przestronną i przyjemną plażę i super park linowy. Generalnie - wielkie WOW.

 










 

KOSZALIN 

Do Koszalina zajrzeliśmy w drodze do Sarbinowa. Powiem szczerze, jedno bardziej smutnych miast, jakie widziałem, chociaż z historią przez H - prawa miejskie przecież już od 1266 roku. Kiedyś silnie obwarowane, z licznymi zabytkami. Niestety, lata zawieruch dziejowych, w tym dosłownych - liczne sztormy, pożary - spowodowały, że dziś zabytkowości raczej mało. Ale nie można pominąć gotyckiego Kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP, który na szczęście stoi do dziś. W Koszalinie mamy także gdzie zjeść - w tym na słodko, w doskonałej cukierni Omni Kaiser. Kilka zdjęć Koszalina poniżej:

 

Wnętrze Katedry NPNMP

Zabytkowa chrzcielnica

Dwaj przyjaciele z boiska


Ratusz Koszalina wygląda...no tak


Ale są fajne murale


 

BORY TUCHOLSKIE

Na koniec kilka zdjęć z lasu. Po prostu. Bory Tucholskie to nie jest tylko niesamowity, kojący las. To miejsce pełne przestrzeni, wspaniałego mchu, który zachęca do stanięcia gołą stopą i zanurzenia się weń - stworzenie dosłownie kąpieli leśnej. Dodatkowo, ten las jest niezwykle uporządkowany - nie ma tutaj przypadkowych zarośli, chaszczy. Są drzewa i przestrzeń. Te piękne sosny i ten wspaniały mech tworzą niesamowitą mozaikę, która tworzy magię tego miejsca. Przypatrzmy się jeszcze raz lasom Borów Tucholskich: 








Teskt: Marcin Bareła, zdjęcia: Marzena Bareła i Marcin Bareła