 |
| Słynne słupskie niedźwiadki |
Na Lipiec 2026 postanowiliśmy pojechać na kilka dni nad morze. Celem było Darłówko, lecz po drodze zatrzymaliśmy się w Słupsku. Liczący około 85 tysięcy mieszkańców Słupsk jest doskonałą bazą wypadową na wybrzeże, ale także świetnym miejscem przerwy po długiej podróży z południa Polski. Muszę przyznać, że miasto zrobiło na nas bardzo pozytywne wrażenie. Jest dobrze zachowana architektura, w tym oryginalny gotyk, ale jest też zielono i kolorowo. No, może Rynek Główny specjalnie nie zachwyca, no ale nie można się dziwić, skoro spalił się prawie doszczętnie po 2 wojnie światowej. Zapraszamy na krótki rekonesans po mieście:
RÓD GRYFITÓW:
Przez kilka stuleci Słupskiem władał ród Gryfitów. Najbardziej znanym
przedstawicielem tego rodu był książę Bogusław X i to dzięki niemu
Słupsk może pochwalić się Zamkiem Książąt Pomorskich. Ten XVI-wieczny
budynek wybudowany początkowo w stylu gotyckim kilkadziesiąt lat później
został przebudowany zgodnie z modnym wówczas stylem renesansowym. Od
ponad 55 lat jest siedzibą Muzeum Pomorza Środkowego, a w swoich murach
kryje m.in. historię miasta, Pomorza i rodu Gryfitów. Możemy tu zobaczyć
m.in. sarkofagi ostatnich z rodu Gryfitów czy szereg pamiątek z
historii miasta.
Do kompleksu zamkowego należy również młyn z ok.
1310 r., który uchodzi za jeden z najstarszych działających obiektów
architektury przemysłowej w Polsce. Pierwotnie mielono w nim zboże na
mąkę, a od lat 70. XX w. prezentowana jest w nim wystawa etnograficzna
muzeum obrazującą kulturę ludności rodzimej oraz powojennych słupskich
osadników.
Kolejny obiekt położony w kompleksie muzealnym to
urokliwy, zbudowany z muru pruskiego, XVIII-wieczny Spichlerz Richtera.
Pierwotnie został wzniesiony przy ul. Kopernika jako magazyn zbożowy. Po
przeniesieniu na obecne miejsce skrywa biura Muzeum Pomorza Środkowego
oraz klimatyczną herbaciarnię, którą kojarzą wszyscy mieszkańcy Słupska. Mamy także Basztę Czarownic, która kryje mroczne tajemnice dawnego więzienia dla kobiet (palono też tutaj czarownice), dziś zaś jest tutaj galeria sztuki.
Kompleks
dopełniają gotycka Brama Młyńska z XIV w. – jedna z dwóch zachowanych
bram wjazdowych do miasta, obecnie mieszcząca pracownie konserwatorskie
słupskiego muzeum oraz Kościół św. Jacka, dawny Kościół Zamkowy. Całe założenie robi ogromne wrażenie.
 |
| Muzeum Pomorza Środkowego |
 |
| Młyn Zamkowy, w tle Kościół św. Jacka |
 |
| Gotycka Brama Młyńska |
 |
| Spichler Richtera |
 |
| Baszta Czarownic, jedna z nich nadal lata na szczycie |
NIEDŹWIADKI: Ciekawa historia dotyczy słupskich niedźwiadków. Otóż w XIX wieku w trakcie kopania torfu niedaleko Słupska została znaleziona
figurka bursztynowego niedźwiadka. Figurka ta okazała się być amuletem,
który należał do łowcy niedźwiedzi, a którego wiek badacze ocenili na
około 3700 lat. W ten sposób ten przynoszący szczęście, najpierw łowcy
niedźwiedzi, a później Słupskowi, niedźwiadek, stał się symbolem miasta.
Jego bursztynową kopię można zobaczyć w słupskim ratuszu, oryginał zaś w Muzeum Narodowym w Szczecinie. Ale od czerwca
2017 r. kolorowe niedźwiadki zaczęły się także na ulicach miasta. Dziś jest to ponad 20 kolorowych niedźwiadków, które tworzą swoisty Szlak Słupskiego Niedźwiadka
Szczęścia.


Kolejną ciekawostka miasta to tzw. Krawiący Krzyż. Dokładnie 12 marca 1982 roku, na krzyżu stojącym przed Kościołem
Mariackim w Słupsku, zauważono czerwonobrunatne zacieki. Wierni
interpretowali to zdarzenie jednoznacznie: to krew Chrystusa. Do miejsca przybywali tłumy wiernych, mimo ówczesnego zakazu zgromadzeń. Zjawisko wzbudziło niepokój władz do tego stopnia, że zdecydowano się na
pobranie próbki cieczy sączącej się z krzyża. Próbki przekazano do
Zakładu Medycyny Sądowej w Gdańsku. W oficjalnym komunikacie o wynikach
badań wykluczono obecność elementów przypominających skład krwi. Podano
natomiast hipotezę, że takie zjawisko znane jest w nauce jako płacz
czerwonego dębu. Nie wykluczono także obecności glonów i
mikroorganizmów. Wierni jednak wiedzą swoje i mówią do dziś o cudzie. Dziś krzyż można zobaczyć w ołtarzu bocznym Kościoła Mariackiego. W Słupsku mamy także fajne murale i tereny zielone. Patronem jednego z parków jest Jerzy Waldorff, który był inicjatorem m.in. Słupskiego Festiwalu Pianistyki Polskiej, odbywającego się rokrocznie od 1967 roku. Dlatego w parku tym rządzą...klawisze.
 |
| Kościół Mariacki |
 |
| Krwawiący Krzyż |
Ostatnie zdjęcia Słupska widzimy: gotycką Bramę Nową, zabytkowy tramwaj (te jeździły po mieście do 1959 roku), Ratusz, Murale. Naprawdę fajne, godne większej uwagi miasto.
WICIE - klimatyczna wieś rybacka niedaleko Darłowa, gdzie mieszka na stałe niespełna 100 osób, leży w geograficznym środku polskiego wybrzeża (262 kilometr) i przez wieki zmieniało swoją lokalizację z powodu sztormów. W przeszłości miejscowość leżała w innym miejscu – na mierzei oddzielającej jezioro Kopań od morza. Ale właśnie przez silne sztormy, powodzie i ruchome wydmy całą wieś trzeba było kilkukrotnie przenosić. Nas pozytywnie zaskoczyła kameralna atmosfera miejscowości, ale także niesamowita, niezbyt może szeroka, kamienista plaża, z pięknymi wręcz okazami. Jest i gdzie zjeść, jest fajny park linowy, jest także dużo kolorowych murali, nawet jakby łódź podwodna na początku miejscowości, pomalowana w lokalne barwy wita słonecznie, zresztą - zobaczycie poniżej na zdjęciu. Super miejsce!
USTKA - Na koniec zerkniemy chwilę na Ustkę. Ta stara osada rybacka, w której już wieki temu
mieszkali i pracowali pierwsi rybacy, do dzisiaj zachowała swój zabytkowy, rybacki charakter. Dawne chaty
rybackie - szachulcowe domki z gliny i drewna zostały odnowione, aby
cieszyć oczy naszych gości. Port rybacki nadal tętni życiem, a miejscowi
rybacy codziennie wypływają w morze, aby przywieźć świeżą rybę. Ci ciekawe, W Ustce zamiast tradycyjnego mostu zwodzonego znajduje się unikatowa kładka obrotowa, łącząca oba brzegi kanału portowego. Jest to przeprawa piesza, która obraca się bokiem, aby przepuścić statki. No i ważne - Ustka ma jedną z najszerszych plaż na polskim wybrzeżu (czasem ponad 100 metrów), uznawaną również za jedną z najlepszych i najczystszych. Jak na plażowanie - to do Ustki. Ciekawe są również są niemieckie bunkry i umocnienia z 2 wojny - Bunkry Bluchera. Ustka ma również swoją syrenkę, ławeczkę Ireny Kwiatkowskiej, latarnię morską. Wrażenia - wspaniały kurort, zabytkowa zabudowa, uzdrowisko o wyjątkowym mikroklimacie, szkoda jedynie, że zabytkowe chałupy są przykryte kramami i różową tandetą. Niestety, w Ustce akurat dość mocno kole to w oczy. Niemniej, wrażenia bardzo dobre.
 |
| Z bunkrów Bluchera w kierunku plaży |
 |
| Most obrotowy - obraca się dla pieszych o każdej pełnej godzinie |
 |
| Ustka to nadal duży port rybacki |
 |
| Zabytkowe chałupy przykryte pamiątkami |
 |
| Ustecka Syrenka |
 |
| Dawny, rozebrany kościół św. Jana Chrzciciela i św. Mikołaja |
 |
| Ławeczka Ireny Kwiatowskiej |
Tekst i zdjęcia: Marcin Bareła, Marzena Bareła