środa, 12 sierpnia 2026

Wielkopolski Park Narodowy, 4-7 sierpnia 2026

 

Do Wielkopolskiego Parku Narodowego zawitaliśmy przy okazji corocznej kontroli słuchu Antosia w Poznaniu. Bazą wypadową była Agroturystyka u Państwa Wojciechowskich w Radzewicach. Ogromny pokój, widok na pola i lasy Doliny Warty i kameralna atmosfera bardzo pomogły naładować akumulator. Jednak główną rolę zagrały lasy i jeziora Wielkopolskiego Parku Narodowego. Park jest ciekawie ukształtowany, gdyż pofalowanie terenu jest bezpośrednio związane z działalnością lądolodu w okresie 70 - 10 tysięcy lat temu (zlodowacenie bałtyckie, faza leszczyńska). Największą powierzchnię Wielkopolskiego Parku Narodowego zajmuje tzw. wysoczyzna morenowa zbudowana z glin, piasków i żwirów zwałowych, a jej najwyższe wzniesienie to Osowa Góra, której wysokość to 132 m n.p.m. Na obszarze parku mamy 11 jezior, które stanowią ok. 5% jego powierzchni. My obeszliśmy najważniejsze z nich, jeziora: Góreckie, Łódzko-Dymaczewskie, Witobelskie, Kociołek. Wyjątkowo przyjemna trasa wiedzie przy Jeziorze Góreckim, które można obejść właściwie całe, po drodze wchodząc na kładkę widokową na Zamek Klaudyny Potockiej na Wyspie Zamkowej. Wspaniałą trasę czarnym szlakiem, w towarzystwie licznych dębów, mamy także wzdłuż Jeziora Łódzko - Dymaczewskiego. WPN to królestwo lasów, występuje tu tzw. grąd, gdzie mieszają się stare, prawie dwustuletnie graby pospolite, dęby bezszypułkowe z domieszką innych gatunków liściastych. Największe wrażenie robią jednak zdecydowanie dęby, których występuje spora ilość (tzw.dąbrowy). Jeszcze jedna ciekawostka: symbolem parku jest puszczyk – sowa o dużej głowie i wielkich czarnych oczach. Puszczyk to dominujący gatunek sowy w tym parku, gdzie żyje około 50 par lęgowych. Zapraszamy na fotorelację z tego fascynującego miejsca:

 














Tekst i zdjęcia: Marcin Bareła

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Ustka+Wicie+Słupsk, lipiec 2026

Słynne słupskie niedźwiadki

 Na Lipiec 2026 postanowiliśmy pojechać na kilka dni nad morze. Celem było Darłówko, lecz po drodze zatrzymaliśmy się w Słupsku. Liczący około 85 tysięcy mieszkańców Słupsk jest doskonałą bazą wypadową na wybrzeże, ale także świetnym miejscem przerwy po długiej podróży z południa Polski. Muszę przyznać, że miasto zrobiło na nas bardzo pozytywne wrażenie. Jest dobrze zachowana architektura, w tym oryginalny gotyk, ale jest też zielono i kolorowo. No, może Rynek Główny specjalnie nie zachwyca, no ale nie można się dziwić, skoro spalił się prawie doszczętnie po 2 wojnie światowej. Zapraszamy na krótki rekonesans po mieście:

RÓD GRYFITÓW: 

Przez kilka stuleci Słupskiem władał ród Gryfitów. Najbardziej znanym przedstawicielem tego rodu był książę Bogusław X i to dzięki niemu Słupsk może pochwalić się Zamkiem Książąt Pomorskich. Ten XVI-wieczny budynek wybudowany początkowo w stylu gotyckim kilkadziesiąt lat później został przebudowany zgodnie z modnym wówczas stylem renesansowym. Od ponad 55 lat jest siedzibą Muzeum Pomorza Środkowego, a w swoich murach kryje m.in. historię miasta, Pomorza i rodu Gryfitów. Możemy tu zobaczyć m.in. sarkofagi ostatnich z rodu Gryfitów czy szereg pamiątek z historii miasta.

Do kompleksu zamkowego należy również młyn z ok. 1310 r., który uchodzi za jeden z najstarszych działających obiektów architektury przemysłowej w Polsce. Pierwotnie mielono w nim zboże na mąkę, a od lat 70. XX w. prezentowana jest w nim wystawa etnograficzna muzeum obrazującą kulturę ludności rodzimej oraz powojennych słupskich osadników.

Kolejny obiekt położony w kompleksie muzealnym to urokliwy, zbudowany z muru pruskiego, XVIII-wieczny Spichlerz Richtera. Pierwotnie został wzniesiony przy ul. Kopernika jako magazyn zbożowy. Po przeniesieniu na obecne miejsce skrywa biura Muzeum Pomorza Środkowego oraz klimatyczną herbaciarnię, którą kojarzą wszyscy mieszkańcy Słupska. Mamy także Basztę Czarownic, która kryje mroczne tajemnice dawnego więzienia dla kobiet (palono też tutaj czarownice), dziś zaś jest tutaj galeria sztuki.

Kompleks dopełniają gotycka Brama Młyńska z XIV w. – jedna z dwóch zachowanych bram wjazdowych do miasta, obecnie mieszcząca pracownie konserwatorskie słupskiego muzeum oraz Kościół św. Jacka, dawny Kościół Zamkowy. Całe założenie robi ogromne wrażenie.

 

Muzeum Pomorza Środkowego

Młyn Zamkowy, w tle Kościół św. Jacka

Gotycka Brama Młyńska

Spichler Richtera

Baszta Czarownic, jedna z nich nadal lata na szczycie

 NIEDŹWIADKI: Ciekawa historia dotyczy słupskich niedźwiadków. Otóż w XIX wieku w trakcie kopania torfu niedaleko Słupska została znaleziona figurka bursztynowego niedźwiadka. Figurka ta okazała się być amuletem, który należał do łowcy niedźwiedzi, a którego wiek badacze ocenili na około 3700 lat. W ten sposób ten przynoszący szczęście, najpierw łowcy niedźwiedzi, a później Słupskowi, niedźwiadek, stał się symbolem miasta. Jego bursztynową kopię można zobaczyć w słupskim ratuszu, oryginał zaś w Muzeum Narodowym w Szczecinie. Ale od czerwca 2017 r. kolorowe niedźwiadki zaczęły się także na ulicach miasta. Dziś jest to ponad 20 kolorowych niedźwiadków, które tworzą swoisty Szlak Słupskiego Niedźwiadka Szczęścia. 




Kolejną ciekawostka miasta to tzw. Krawiący Krzyż. Dokładnie 12 marca 1982 roku, na krzyżu stojącym przed Kościołem Mariackim w Słupsku, zauważono czerwonobrunatne zacieki. Wierni interpretowali to zdarzenie jednoznacznie: to krew Chrystusa. Do miejsca przybywali tłumy wiernych, mimo ówczesnego zakazu zgromadzeń. Zjawisko wzbudziło niepokój władz do tego stopnia, że zdecydowano się na pobranie próbki cieczy sączącej się z krzyża. Próbki przekazano do Zakładu Medycyny Sądowej w Gdańsku. W oficjalnym komunikacie o wynikach badań wykluczono obecność elementów przypominających skład krwi. Podano natomiast hipotezę, że takie zjawisko znane jest w nauce jako płacz czerwonego dębu. Nie wykluczono także obecności glonów i mikroorganizmów. Wierni jednak wiedzą swoje i mówią do dziś o cudzie. Obecnie, krzyż można zobaczyć w ołtarzu bocznym Kościoła Mariackiego. W Słupsku mamy także fajne murale i tereny zielone. Patronem jednego z parków jest Jerzy Waldorff, który był inicjatorem m.in. Słupskiego Festiwalu Pianistyki Polskiej, odbywającego się rokrocznie od 1967 roku. Dlatego w parku tym rządzą...klawisze.

Kościół Mariacki

Krwawiący Krzyż

 




Ostatnie zdjęcia Słupska poniżej, na których widzimy: gotycką Bramę Nową, zabytkowy tramwaj (te jeździły po mieście do 1959 roku), Ratusz, Murale. Naprawdę fajne, godne większej uwagi miasto.



 



WICIE - klimatyczna wieś rybacka niedaleko Darłowa, gdzie mieszka na stałe niespełna 100 osób, leży w geograficznym środku polskiego wybrzeża (262 kilometr) i przez wieki zmieniało swoją lokalizację z powodu sztormów. W przeszłości miejscowość leżała w innym miejscu – na mierzei oddzielającej jezioro Kopań od morza. Ale właśnie przez silne sztormy, powodzie i ruchome wydmy całą wieś trzeba było kilkukrotnie przenosić. Nas pozytywnie zaskoczyła kameralna atmosfera miejscowości, ale także niesamowita, niezbyt może szeroka, kamienista plaża, ale z pięknymi wręcz okazami otoczaków. Jest i gdzie zjeść, jest fajny park linowy, jest także dużo kolorowych murali, nawet łódź podwodna wita na wjeździe do miejscowości, pomalowana w lokalne barwy pozdrawia słonecznie, zresztą - zobaczycie poniżej na zdjęciu. Super miejsce!
 













USTKA - Na koniec zerkniemy chwilę na Ustkę. Ta stara osada rybacka, w której już wieki temu mieszkali i pracowali pierwsi rybacy, do dzisiaj zachowała swój zabytkowy, rybacki charakter. Dawne chaty rybackie - szachulcowe domki z gliny i drewna zostały odnowione, aby cieszyć oczy naszych gości. Port rybacki nadal tętni życiem, a miejscowi rybacy codziennie wypływają w morze, aby przywieźć świeżą rybę. Co ciekawe, W Ustce zamiast tradycyjnego mostu zwodzonego znajduje się unikatowa kładka obrotowa, łącząca oba brzegi kanału portowego. Jest to przeprawa piesza, która obraca się bokiem, aby przepuścić statki. No i ważne - Ustka ma jedną z najszerszych plaż na polskim wybrzeżu (czasem ponad 100 metrów), uznawaną również za jedną z najlepszych i najczystszych. Jak na plażowanie - to na pewno do Ustki. Ciekawe są również są niemieckie bunkry i umocnienia z 2 wojny - Bunkry Bluchera. Ustka ma również swoją syrenkę, ławeczkę Ireny Kwiatkowskiej, latarnię morską. Wrażenia - wspaniały kurort, zabytkowa zabudowa, uzdrowisko o wyjątkowym mikroklimacie, szkoda jedynie, że zabytkowe chałupy są przykryte kramami i różową tandetą. Niestety, w Ustce akurat dość mocno kole to w oczy. Niemniej, wrażenia bardzo dobre.
 
 

Z bunkrów Bluchera w kierunku plaży



Most obrotowy - obraca się dla pieszych o każdej pełnej godzinie


Ustka to nadal duży port rybacki


Zabytkowe chałupy przykryte pamiątkami



Ustecka Syrenka



Dawny, rozebrany kościół św. Jana Chrzciciela i św. Mikołaja







Ławeczka Ireny Kwiatowskiej

 Tekst i zdjęcia: Marcin Bareła, Marzena Bareła